„ROZCZAROWANY…

13 czerwca 2020

„ROZCZAROWANY POLSKĄ”
Jako przedstawiciel pokolenia dzisiejszych trzydziestolatków, pozwolę sobie na wcale nie krótki wpis, który lekko podsumuje jak moje pokolenie może czuć się rozczarowane i oszukane przez dzisiejszą politykę i przez dzisiejszą Polskę w czasach padnemi. Prawdopodobnie zahaczę też o tematy spoza koronny. Będą punkty, których tak po ludzku nie rozumiem i jeżeli ktoś mi to tak prosto wyjaśni, będę wdzięczny, bo może po prostu mój horyzont jest zbyt wąski. Zapraszam do dyskusji.

#koronawirus #polityka #polska #ekonomia #biznes #gospodarka #kraj #finanse #zalesie

1. Koronawirus – Polska vs Świat – to jest właśnie punkt, którego może nie rozumiem i ktoś mi rozjaśni pewien logiczny blackout. Jak to jest, że gdy nagle zaczyna wzrastać w Polsce liczba zakażonych, to zmienia się częstotliwość podawania ilości zakażeń z 2 do 1 razu na dobę? Jak to jest, że nagle polscy górnicy jako jedyni na świecie są ultraodporni na wirusa i jako jedyni na świecie przechodzą go tak super? Czy my mamy jakieś specjalne geny? Czy jest tu jakaś dezinformacja? Mój znajomy mieszka w Stuttgarcie. Rozmawiając z nim wczoraj zapytałem, jak wygląda aktualnie sytuacja w Niemczech – często tam jeżdzę, więc opowiadając mi o sklepach, centrach itd. potrafię je sobie zlokalizować – więc pytam jak tu, jak tam – ano tam wygląda to tak, że nadal mają (przynajmniej w Stuttgarcie, nie odnoszę się do innych miast po nie wiem) reżim jeśli chodzi o sklepy i miejsca publiczne jak podczas lockdownu. Ścisły limit osób w marketach, jeśli nie masz maski albo rękawiczek to jesteś wypraszany z marketu. W każdym Lidlu i tego typu sklepach ochroniarz liczy wchodzące osoby. Ponaklejane taśmy ( u nas już nie ma nigdzie) na podłodze. Piekarnie, sklepy mięsne itp – przyjmowane są zamówienia w okienkach i w okienkach wydawane, nie ma wchodzenia do tego typu małych sklepów. Jak mu opowiedziałem, jak to wygląda aktualnie w Polsce to mi nie wierzył.

2. Koronawirus – Polska vs Polska – odnosząc się do liczby zakażeń i pasków „Polska pokonuje koronawirusa” – w moim mieście – ok 100 tysięcy osób – w ciągu trzech dni „otworzyły” się 3 ogniska, w tym jedno na start z ofiarą śmiertelną. W ciągu tygodnia ma być badanych ok 500 osób, które miały kontakty z zakażonymi (m.in zamieszani w to są lekarze, którzy przyjmowali pacjentów) – jakie jest prawdopodobieństwo, że w sumie nieduże miasto ma 3 ogniska w bardzo krótkim czasie podczas gdy inne, te większe i te proporcjonalnie podobne – mogą nie mieć wcale? Dodam, że do tej pory w samym mieście nie było ani jednego przypadku. Moje zaufanie do publicznych informacji nt. koronawirusa zostało zupełnie zmiecione. Mam wierzyć, że zakładając iż w moim mieście będzie 20, może 30 zakażonych z tych 500 badanych, to w całym kraju łącznie będzie danego dnia 350? Czyli jedno 100tys miasto generuje 10% zakażeń tak? Ok……

3. Finanse – rozczarowanie na pełnej linii – jako osoba trzydziestoletnia nie mogę liczyć na żadną „pomoc” w czasie pandemi jeśli chodzi o ekonomiczny aspekt. Już nie mówię o jakichś dopłatach, bardziej liczyłbym może na jakieś obniżki w danym podatku, który dotyczy konkretnych osób lub konkretnych grup. Mam jeszcze to szczęście (odpukać), że mam umowę o pracę i zakład sobie radzi jako tako, aczkolwiek postojowe i 50% pensji. A co mają zrobić osoby, które były na umowach zlecenie i z początkiem koronawirusa ich zakłady się zamknęły? Rachunki, kredyty zostały. Dochód – przepadł.
Omijając pandemię – pokolenia dzisiejszych trzydziestolatków, którzy pracują, ale nie mają dzieci, zostało zupełnie zapomniane. Pracuję od 18 roku życia (wiadomo, pierwsze lata to gównoprace typu pizzeria itd.) ale nigdy nie czułem się tak dojony jak od 2, może 3 lat. W tym kraju nie widzę żadnych szans na to, że mogę coś zdobyć zwykła, uczciwą pracą. Nigdy dotąd aż tak bardzo to poczucie nie było tak silne. Nie widzę inwestycji w infrastrukturze, widzę za to rosnącą inflację. Nie widzę rozwoju myśli i kultury politycznej, widzę polityków, którzy zapomnieli, po co są, którzy zapomnieli, czym jest inteligencja.

4. Poglądy – nie widzę rozwoju szeroko pojętej kultury społeczeństwa, nie widzę postępu obyczajowego – widzę zatrwożone społeczeństwo, zamykające się na wszystko, co inne, obce, nowe. Widzę społeczeństwo cofające się w rozwoju. Pamiętam jak kilka lat temu, będąc na studiach, czułem, że zbliżamy się światopoglądowo do „Europy”, posłużę się tu przykładem mojej rodziny – większość to pokolenie wychowywane w latach 60 i 70. Pamiętam, że byli bardzo otwarci na odmienność (choćby orientacji) – moi wujkowie, moje ciocie swobodnie rozmawiali o religii, o odmiennych orientacjach seksualnych, jakby też zrobili mały krok milowy w pewnych poglądach. To dążenie do przysłowiowego „ZACHODU” było w nich czuć, było czuć, że lata komuny, zaściankowości ekonomicznej, dało w twarz ich młodzieńczym zapałom. Od 2 lat nie jestem w stanie poruszać tematów politycznych czy światopoglądowych w ich towarzystwie, ponieważ ich ocena sytuacji i poglądy są identyczne jak te prezentowane w #tvpis. NIeprawdopodobny regres, w które trudno jest uwierzyć mi, także dzieciom moich wujków, cioć itd. Wnioskuję więc, że ten regres dotknął szersze spektrum społeczeństwa. Pamiętam, jak moja ciocia sama optowała kiedyś za tym, aby było w szkole wychowanie do życia w rodzinie, bo nie czuła się komfortowo rozmawiając o tym z córką. Teraz KATEGORYCZNIE jest temu przeciwna. W ciągu roku zmieniła pogląd, który miała przez wcześniejsze 20 lat. Regres. tak, to dobre słowo.

5.Ekonomia, infrastruktura – od kiedy skończyłem 18 lat, podróżuję po całej Europie samochodem, kiedy tylko mam na to okazję finansową ( w tym roku już na pewno nie), a w Niemczech jestem średnio jeden, dwa tygodnie co 2 miesiące. Pamiętam, jak pierwsze razy wyjeżdżałem, szczególnie na Bałkany – byłem dumny, że my się tak rozwinęliśmy, że ten kraj jednak wygląda bardzo dobrze ( nasz) na tle Węgier, Słowacji, Rumunii, itd) – w ostatnich 3 latach doznałem szoku, kiedy widzę, jak rozwija się np. Rumunia, ich infrastruktura, ich budownictwo, jak rozwinęła się Chorwacja na naszym tle czy choćby Czechy. My od 3 lat stoimy. Dla kogoś, kto cały czas siedzi w Polsce, nie ma aż takiego rozrzutu, bo wiadomo, że gdy zmiany są rozciagnięte w czasie, to nasza percepcja ich tak nie widzi. Ale ja jeżdząc po Europie widzę że każdego roku dany kraj rozwinął się w jakimś kierunku, wracając do Polski od 3 lat widzę to samo – te same drogi, budynki, tu nie zmienia się nic pod tym względem, stoimy w miejscu. Pamiętam, jak byłem na Węgrzech w 2017, poza Budapesztem to było…no cóż, drogi na wschodzie Węgier były jak sito, wsie…no takich nie widziałem w Polsce – odrapane. W 2019 przemierzając Węgry widziałem zmiany, na lepsze, dużo zmian, może nie jest to skok ze strzechy na „szklane domy” ale skok jest. I w 2017 i w 2019 nocowałem u tej samej rodziny (airbnb) pod Debreczynem – zmiany w ich zarobkach, w tym, jak wyglądało ich wyposażenie były widoczne. Na lepsze. Bardzo fajnie widać zmiany na Rumunii, gdzie wjeżdzając od strony Debreczyna węgierskiego, jest długi pas firm (kilka km) , w tym 2 polskie, taka strefa ekonomiczna. Oczywiście nadal infrastrukturalnie jest to parę półek niżej niż my, ale widać rozwój, widać że z roku na rok jest więcej dróg, wsie wyglądają lepiej, samochody to inna kwestia, bo oni zawsze mają najnowsze, ale to wynika z ich charakteru – pokazać się sąsiadowi.

6. Firma – Wielu ludzi dopóki nie zderzy się z danym środowiskiem czy branżą to nie wie, jakie fiku miku tam się dzieje. Mój bliski znajomy ma na zasadzie franczyzy kilka punktów usługowych, które od 15 lat funkcjonują bardzo dobrze. Funkcjonowały właściwie do marca. Od ponad miesiąca stara się o pomoc z tarczy…od ponad miesiąca co chwilę siedzi w jakimś urzędzie, wysyła jakieś pisma. Od ponad miesiąca gryzie się z administracją….W sumie w tym wszystkim nie chodzi tu o niego, bo przez 15 lat uzbierał duży kapitał dla siebie, ale jak sam mówi, chodzi o jego pracowników…on musi zapłacić za czynsze swoich punktów, jak on nie zarabia, to jego pracownicy też nie. Im dłużej on nie ma nic z tarczy, tym dłużej nie mają jego pracownicy. A to są młodzi ludzie, tacy jak ja – którzy jak wspomniałem na początku, nie mają znikąd pomocy w takiej sytuacji. On jest na tyle zaradny i ma kapitał, że szybko pouruchamiał szybkie biznesy online, w które zaangażował kilku ze swoich pracowników. Ale przecież większośc tego typu osób nie ma takich możliwości lub umiejętności…..Kiedy moja znajoma, która jest typowym „twardym elektoratem” usłyszała, jakie ma problemy, to powiedziała ” to coś chyba robisz źle bo w telewizji mówią, że tarcza tyle pieniędzy jest przekazane na biznes” – serio, argument „bo w telewizji”. Sam od niej kiedyś też taki argument usłyszałem.

7. Kłamstwa? – ostatnio słuchając radia i wywiadu (nie pamiętam z kim, jakiś polityk bodajże z PSL) – gość programu jasno i otwarcie mówi, że jeżeli chodzi o wybory korespondencyjne to ludzie boją się fałszerstwa. Fakt, boją się, sam nie jestem przekonany do tej opcji. Moje pytanie jest następujące – w jakim kraju my żyjemy, kiedy ludzie sądzą, że rząd może dopuścic się tego typu praktyk? Czy tak powinno być? Czy w teoretycznie demokratycznym kraju powinno być tak, że ludzie dopuszczają w swoim umyśle takie opcje? Jeżeli dopuszczają, to czy to nie powinno dać im to do myślenia, że coś jest chyba jednak nie tak? Czy jeśli w jednej z największych stacji radiowych pada takie stwierdzenie, to nie powinno to się odbić szerszym echem? Czy może to już nie robi to na nas takiego wrażenia, może przywyknęliśmy do takiego poziomu absurdu? A jeśli tak, to ktoś jest temu winny. Jeśli tak, to czy nasz kraj jest w miejscu i nasze społeczeńśtwo jest w miejscu, w którym chcemy?

8. Zaufanie – Quo Vadis :
– zwiększona liczba zakażeń = z 2 do 1 raz dziennie podawane info o liczbie zachorowań.
– cały świat choruje = w Polsce górnicy są ultraodporni
– firmy, które współpracują z moją, w której pracuje – podniosły ceny usług od 2x do 3x = tarcza działa fantastycznie
– Trzaskowski pracuje dla grupy Bildberg i jest za LGBTQ, Hołownia na usługach sektora bankowego, Kamysz to w ogóle przypadkiem w wyborach, Biedroń nie wie o co chodzi bo siedzi w Brukseli = tylko Duda jest idealnym, suwerennym kandydatem – codzienna narracje wiecie skąd.
– Niemcy nas atakują, Unia nas atakuje, geje nas atakują, uchodźcy nas atakują, źli przedsiębiorcy, źli nauczyciele, źli lekarze, źli rezydencji, zła opozycja, złe telewizje prywatne, źli ci, którzy nie mają dzieci, źli ci, którzy nie chodzą do kościoła, źli są wszyscy…wszyscy chcą sprzedać kraj oprócz jedynej słusznej partii. Wszyscy chcą źle dla ojczyzny.

Jak tak dalej pójdzie, to kur.@ wszyscy wyjadą do cholery!!! Mam dosyć już tego napuszczania jednych na drugich, mam dosyć tego szczucia, mam dosyć kłamstw i manipulacji, mam dosyć tego, jak osoby w moim wieku są ruch..e ekonomicznie, mam dosyć podziału, mam dosyć zacietrzewienia ludzi, którzy ani jednej krytycznej uwagi nie są w stanie przyjąć jeżeli chodzi o jedyną słuszną partię, nawet nie można powiedzieć, że głośno piernął, bo jesteś „wyprany przez tvn”. Też tak macie, że dyskutując z twardym elektoratem, nie można nic powiedzieć krytycznego? Jak zawsze lubiłem tego typu spory, to od 2 lat nie poruszam tematu polityki bo słyszę tylko „masz wyprany mózg”, „oglądasz za dużo tvn” (jak ja nawet nie mam tv ale chu.. Nie przemawia do nich żadnej argument gospodarczy, ekonomiczny, liczbowy. Jak podajesz im fakt, fakt = prawda, podajesz fakt, oni się zapierają, że jest wymyślony….ta…przez lewaków….statystyka GUS-u…..Też tak macie?

No Comments

Comments are closed.